Właściwie nie ma się czym chwalić. Pierwsza w dziejach maszyna wynaleziona przez człowieka przeznaczona była do usprawnienia zabijania, do powiększenia zasięgu i siły rażenia pocisków miotanych przedtem ręcznie. Nieznany wynalazca łuku musiał być człowiekiem niezwykle pomysłowym i bystrym obserwatorem. Wymyślone przez niego urządzenie stanowi bowiem pierwszy w dziejach przykład celowego magazynowania energii. Fakt, że pierwsza wynaleziona przez człowieka maszyna służyła do zabijania, nie był przypadkowy, ale też nie wynikał bynajmniej z krwiożerczego instynktu tkwiącego w ludzkiej naturze. Po prostu w paleolicie, czyli starszej epoce kamiennej (zwanej też epoką kamienia łupanego), podstawowym zajęciem człowieka było polowanie. Ludzie koczowali wówczas w niewielkich, kilkudziesięcioosobowych grupach po odwiecznej puszczy, żywiąc się głównie tym, co upolowali. Zbieractwo — wyszukiwanie jadalnych owoców leśnych i korzonków — było tylko koniecznym (można by rzec witaminowym) uzupełnieniem zasadniczego wówczas pokarmu — mięsa. Ten skład menu zmuszał pradawnych łowców do bezustannego przemierzania puszczy w pogoni za zwierzyną. Prymitywna broń — maczuga, drewniany oszczep czy kamień — której użycie wymagało znacznej sprawności fizycznej, była niezbyt skuteczna, gdy trzeba było razić ruchliwe i szybkie cele. Nadrabiając braki swej natury pomysłowością, człowiek urządzał zasadzki i nagonki, kopał doły-pułapki, a z czasem (kilkadziesiąt tysięcy lat temu) oswoił sobie i wytresował nieocenionego towarzysza łowów — psa. Niemniej, aż do momentu wynalezienia łuku, koczujące gromady myśliwych żyły stale na pograniczu głodu. Mięso jest produktem łatwo psującym się i nie można go było zbyt długo przechowywać. Toteż kilka kolejnych nieudanych polowań nieuchronnie oznaczało głód. Człowiek ówczesny poświęcał więc cały swój czas zdobywaniu pożywienia. Jeśli uważamy za słuszne przysłowie głoszące, iż „potrzeba jest matką wynalazków", nie powinniśmy się dziwić, że pierwsza maszyna miała takie właśnie przeznaczenie.