Może stwierdzono, że można się ogrzać przy niewielkich ogniskach dogasającego pożaru lasu? A może zakosztowano smacznego mięsa upieczonych przez ten pożar zwierząt? Zapewne jednak upłynęło wiele czasu od owych odkryć, zanim zdecydowano się na bliższy kontakt z ogniem, uważanym ponad wszelką wątpliwość za istotę żywą. Kto wie, może pierwsze nieśmiałe próby podsycania ognia miały charakter ofiar składanych tajemniczemu, groźnemu bóstwu?
Możemy sdę tylko domyślać, jak doszło do oswojenia ognia. Było to na pewno osiągnięcie nadzwyczajne. Jakże piekielnie dociekliwy musiał być ów rzeczywisty praludzki, bezimienny Prometeusz, skoro zdołał przezwyciężyć w sobie przemożny, instynktowny lęk przed ogniem, wspólny wszystkim naszym krewnym ze świata zwierzęcego! Ów dobroczyńca ludzkości (a może było ich kilku, którzy doszli do tego niezależnie?) bez wątpienia był prawdziwym bohaterem. Może dopomógł mu w tym przypadek? Może zmusiły go do tego jakieś wyjątkowe, nie znane nam okoliczności? Nigdy nie dowiemy się, jak było naprawdę. Poprzestańmy więc na odnotowaniu faktu, że nasz odległy, na poły zwierzęcy przodek jako jedyna spośród istot zamieszkujących Ziemię zdołał podporządkować sobie groźny żywioł — ogień.
Właśnie z tego powodu wielu badaczy uważa opanowanie ognia za moment zwrotny w procesie uczłowieczania się małpoluda. Wiele przemawia za słusznością takiego poglądu, ponieważ umiejętność posługiwania się narzędziami — uważana przez innych uczonych za najistotniejszą cechę wyróżniającą człowieka spośród mieszkańców naszego globu — nie jest, jak wykazały obserwacje, bynajmniej wyłącznym monopolem naszego gatunku. Jeśli więc w ogóle jest możliwe ustalenie momentu, w którym praczłowiek przekroczył zwycięsko granice świata zwierzęcego, należałoby chyba przyjąć, że ludzkość narodziła się w blasku pierwszego ogniska celowo podsycanego przez gromadę odkrywczych małpoludów. Nie wiemy, kiedy to nastąpiło. Uczeni mają na ten temat bardzo zróżnicowane poglądy. Niektórzy umieszczają to wydarzenie aż przeszło milion lat temu, na ogół jednak datuje się je znacznie później, najczęściej przed 600 tysiącami lat. Całkowicie wszakże pewnych najdawniejszych dowodów posługiwania się ogniem dostarczają nam znaleziska dokonane w miejscowości Czoukoutien w północnych Chinach, pochodzące sprzed 300 tysięcy lat. Zachowały się tam liczne pozostałości w postaci narzędzi, śladów palenisk oraz zwęglonych kości zwierzęcych. W jednej z jaskiń znaleziono warstwę popiołu o grubości około 7 metrów — świadczy to o nieprzerwanym podtrzymywaniu ognia w tym miejscu przez okres około 2 tysięcy lat.