Dzisiejsi pogrobowcy epoki kamiennej najczęściej niecą ogień za pomocą szybkiego pocierania kawałków twardego i miękkiego wysuszonego drewna. Większość z nich posługuje się stosunkowo zaawansowaną metodą świdra ogniowego — polega ona na wierceniu w kawałku miękkiego drewna twardym kijkiem, obracanym przez pocieranie pomiędzy złożonymi dłońmi. Podobnym sposobem tradycyjnie rozniecają święty ogień hinduscy kapłani — bramini. Eskimosi stosowali do niedawna taki świder z tzw. napędem smyczkowym, przez ople-cenie go cięciwą łuku szybko przesuwanego tam i na powrót, niby smyczek po strunach instrumentu. Niemal identycznego urządzenia używali starożytni Egipcjanie. W pradawnej Europie — gdzie klimat nie sprzyjał uzyskaniu odpowiednio wysuszonego drewna — najczęściej zapewne krzesano ogień uderzając o siebie kawałki krzemienia i pirytu. W epoce żelaza zastąpiono piryt kawałkiem stali — w ten sposób powstało krzesiwo, od którego był już tylko jeden krok do zapalniczki. Opanowanie ognia oddało w ręce człowieka potężną siłę, która umożliwiła mu podporząd-kowanie sobie całego otoczenia. Jej wykorzy- w celowy sposób rozliczne surowce — wytwarzać ceramikę, wytapiać metale, oddziaływać za pomocą ciepła na wiele procesów chemicznych, a z czasem wykorzystać energię cieplną do napędu maszyn i pojazdów. Nie ma chyba dzisiaj dziedziny życia, w której moglibyśmy się obyć bez naszego starego przyjaciela i sługi — ognia. Opanowanie ognia wywarło głęboki wpływ na cały rozwój ludzkości. Używano ognia w cią-£u dziejów — zgodnie z naturą ludzką^— na różne sposoby. Służył nie tylko celom szlachetnym i pożytecznym — stosowano go również na wojnie, nieraz podpalano nim miasta i stosy skazańców. Warto o tym pamiętać właśnie dzisiaj, w chwili gdy ludzkość opanowała nowe potężne źródło energii, które może na jej przyszłości odcisnąć równie silne piętno, jak ogień na jej przeszłości i teraźniejszości.